Jakie niepokoje towarzyszą specjalistom IT?

Branża technologiczna rozwija się bardzo dynamicznie, wciąż pojawiają się nowe rozwiązania, narzędzia czy metody pracy. Pracownicy tego sektora są przyzwyczajeni do ciągłego podnoszenia kompetencji i śledzenia nowych trendów. Jak odbija się to na ich pracy, samopoczuciu i efektywności? Na to pytanie odpowiada Agnieszka Grzybowska, ekspertka rynku pracy i manager zatrudnienia w Experis.
Zjawisko FOMO (Fear of Missing Out) po raz pierwszy opisał w latach 90. XX wieku strateg marketingu Dan Herman. Zdefiniował je jako strach przed niewykorzystaniem wszystkich dostępnych możliwości i towarzyszące tej obawie poczucie utraty przewidywanego szczęścia. Lęk przed przeoczeniem spotęgował upowszechnienie internetu oraz serwisów społecznościowych, kiedy to większość ludzi zyskała nieograniczony dostęp do wiedzy, informacji i rozrywki.
Jak FOMO wpływa na pracę osób związanych z sektorem IT?
Mimo, że zjawisko to dotyczy wszystkich grup społecznych i zawodowych branża IT wskazywana jest jako jedna z tych, której pracownicy są w wyższym stopniu narażeni na negatywne skutki FOMO. Postęp technologiczny jest bardzo dynamiczny: sztuczna inteligencja, wirtualna i poszerzona rzeczywistość, chmura obliczeniowa, zaawansowana robotyka czy internet rzeczy, to tylko niektóre z technologii zmieniających środowisko pracy. Specjaliści IT chcąc być na bieżąco ze wszystkimi nowinkami technologicznymi mogą łatwo wpaść w pułapkę FOMO. Konsekwencje tego zjawiska dotyczą pracowników, którzy nadmiernie obciążają się doszkalaniem i poznawaniem wszelkich nowości. Próby powierzchownego zaznajomienia się z kolejnymi innowacjami powodują zagubienie i przytłoczenie mnogością odkrywanych tematów. Poza spadkiem osobistej efektywności oraz brakiem czasu na specjalizowanie się w wybranym wcześniej obszarze, takie działanie w dłuższym czasie może prowadzić do wypalenia zawodowego. Dodatkowo pęd za nieustannym rozwojem propagowany przez gigantów technologicznych, którzy intensywnie promują coraz to nowsze rozwiązania, może doprowadzić do sytuacji, w której pracownik czuje presję nadążania za nowinkami technologicznymi, a więc decyduje się na ich wypróbowanie kosztem zastosowania najprostszych, sprawdzonych metod. Często odbija się to negatywnie na szybkości realizacji projektu oraz spełnieniu jego założeń biznesowych.
Zjawisko, które nie omija branży HR
Zjawisko FOMO ma również duże odzwierciedlenie w procesie rekrutacji, szczególnie widać to w sytuacji pojawienia się nowej technologii. Przykładem może być wdrożenie oprogramowania Terraform, które zaczęto wprowadzać wraz z rozpowszechnieniem chmury obliczeniowej. W początkowym okresie na rynku było dostępnych niewielu specjalistów, którzy mieli doświadczenie w pracy z tym rozwiązaniem, wielu natomiast odczuwało wysoką presję na naukę i wykorzystanie tego narzędzia w praktyce. W tamtym czasie większość rozmów rekrutacyjnych z kandydatami na stanowisko DevOps krążyła wokół planów wdrożenia tego oprogramowania w firmie poszukującej specjalistów. Kandydaci byli w stanie obniżyć oczekiwania finansowe dla możliwości poznania nowej technologii. Tego typu przykłady można by mnożyć na przestrzeni ostatnich lat. Z perspektywy naszego zespołu rekrutacji widzimy, że na pewnym poziomie doświadczenia kandydatów atrakcyjność projektu rozumiana jest jako ilość nowych technologii używanych w projekcie i staje się kluczowym czynnikiem wyboru oferty.
Jasna strona FOMO
Samo zjawisko poza negatywnymi konsekwencjami ma również dobre strony. Można je wykorzystać do budowania atrakcyjności organizacji umożliwiając pracownikom poznawanie nowych rozwiązań i prowadzenie testów tzw. PoC-ów (Proof Of Concept). Oczywiście nie każda próba zakończy się zaimplementowaniem nowego rozwiązania w istniejące projekty, zaspokoi on jednak potrzebę nadążania za dynamicznym rynkiem. Osobą odpowiedzialną za końcową decyzję powinien być lider technologii w organizacji, który odpowiada za ostateczny wybór strategii. Osoba na tym stanowisku powinna mieć zawsze na celu dobro realizacji projektu, jednocześnie pamiętając o przestrzeni na rozwój i testy nowych technologii.
Sukces wymaga balansu
Nie jest bowiem rozwiązaniem „zabić” FOMO i całkowicie odciąć się od rozwoju. Kluczem jest umiejętne balansowanie pomiędzy starszymi stabilnymi modelami pracy a nowościami. Twórcy testów powinni brać pod uwagę to, czy nowe rozwiązanie zadziała lepiej od tego, które sprawdza się obecnie oraz czy wychodzi ono naprzeciw możliwym przyszłym wymaganiom biznesowym. Dobrą praktyką jest stworzenie w organizacji przepływu informacji, tak aby wiedza dotycząca badanych rozwiązań i ich wyniki docierała do wszystkich zainteresowanych pracowników. Taka struktura może pozwolić na zmniejszenie strachu przed pominięciem. Specjaliści zapoznając się z analizami są w stanie określić, czy jest to właściwy dla nich kierunek rozwoju i chcą poświęcać dodatkowy czas na pogłębianie wiedzy z danego obszaru.
Jak widać, FOMO jest zjawiskiem, które właściwie zarządzane może przynosić korzyści dla zespołów IT. Kluczowe jest tutaj wyzbycie się pokusy testowania możliwie wysokiej ilości nowinek rynkowych i skupienie na racjonalnej implementacji wybranych, wcześniej zweryfikowanych rozwiązań, tak aby uniknąć technologicznej dezorganizacji.
Warto również uświadamiać pracowników czym jest FOMO, zachęcać do zadawania pytań i kwestionowania zasadności nowych propozycji tak, aby nie ulegać presji wdrożenia kolejnych technologii bez ich uprzedniej analizy.
